Live

12240377 10206201177287211 7981151468661316305 O

Podróż nigdy nie jest fałszywa.

Podróż nigdy nie jest fałszywa. Nie kłamie. Nie oszukuje – choć uwodzi i kusi. Obiecuje wszystko. Zawraca w głowie i bałamuci. Snuje miraże ponad rzeczywistość. Gra i wciąga w tę grę każdego, kto usiądzie z nią do stołu – na partyjkę. Jest rosyjską ruletką i pokerem w jednym. Zawsze prawdziwa – ale na swoje sposoby. Daje i zabiera – a zabiera wszystko. Starzy Afrykańczycy mówią, że długą podróż skraca się chodzeniem, a nie wyrąbywaniem siekierą. W tym sensie podróż zawsze jest katorgą. Nie znosi sprzeciwu, bo oferuje wszystko i zawsze za dużo. Nie jest też domem Sienkiewiczowskiego poczciwego latarnika, który powinien cenić sobie siedzenie na miejscu, ale jest nie-miejscem w dygresji Marca Auge.

Podróż jak miłość i wiara: można ją posiąść i można ją stracić. Jedno tylko pytanie zadane tej podróży: jak daleko tylko można posunąć się w wyniszczaniu sensu, jak daleko można wejść w pustynną formę bez odniesień nie rozpadając się, i oczywiście pod warunkiem zachowania ezoterycznego uroku zanikania? […] Właśnie tu tkwi cała kwestia. A kluczowym momentem jest ten, który dociera do mnie z brutalną oczywistością, że końca nie ma, że nie istnieje już powód, by podróż miała kres – można przypuszczać, że w tym znaczeniu Baudrillardowski pesymizm obiecuje śmierć. Jest jak kolorowa karuzela w czarnym cieniu czarnych słońc.

Ale paradoksalnie nie byłoby żadnej podróży, gdyby nie literatura. Przez wieki nikt o niczym nie dowiedziałby się, gdyby nie spisane i powielane zwoje długich podróżniczych papirusów. Pergaminy pełne dróg. Mapy składni. I podróż, i literatura są ze sobą nierozerwalnie złączone, będąc jednocześnie Russellowską antynomią przyczyny i skutku. Umberto Eco pisząc o bibliotece, pisze o podróży – a Marco Polo podróżując, literacko opowiada świat: Patrzymy na mapę: przed nami całodzienny przejazd do Purros. To miejsce wymyśliliśmy sobie jeszcze w Polsce, gdyż ponoć jest tu idylliczny kemping nieopodal rzeki Hoarusib. Będąc w okolicy, byłoby grzechem go ominąć.

Podróżnik jest jak książka, a książka jak podróżnik. Mapy pełne zapisków i marginesy informacji. Mariusz Szczygieł: Marzyła mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała odzwierciedlać, obiektywizować, syntetyzować. Jestem niechlujnym czechofilem, ta książka nie jest kompetentnym przewodnikiem ani po kulturze czeskiej, ani po Czechach. Nie jest obiektywna. Nie rości sobie pretensji do niczego. […] Mówiąc w skrócie – jest to książka o sympatii przedstawiciela jednego kraju do innego kraju. Tworzenie historii często nie w oparciu o mozolną weryfikację, a tylko o słuchanie. Reportaże przemyśleń jak perskie dywany pełne kwiatów. I choć bardzo często nie ma w tej literaturze żadnej zasady i prawidłowości, to i w tym sensie przypomina doświadczenie drogi, która choć jest na mapie, niekoniecznie musi być w rzeczywistości…

Sven Lindqvist: Dlaczego nieustannie podróżuję, skoro tak bardzo boję się podróży? Dlaczego podróżował Artur Lundkvist, który też się bał? Może w lęku szukamy sposobu na wyostrzenie naszych zmysłów, intensywniejszej formy egzystencji? Boję się, więc jestem. Im bardziej się boję, tym bardziej istnieję.

Cesare Pavese: Podróżowanie jest okrucieństwem. Musisz zdać się na obcych, opuścić ciepły dom i przyjaciół. Znajdujesz się permanentnie w stanie zawieszenia. Nic nie należy do ciebie, nic poza podstawowymi, niezmiennymi elementami, jak powietrze, sen, marzenia, morze, niebo.