Live

11942179 10205987669949661 7223663696967216846 O

Podróż podobna jest do banicji.

Podróż podobna jest do banicji, którą trzeba przeżyć. Bez wyjścia. Bez odwrotu. Bez ucieczki. Bez telewizorów, prasy i radia. Bez codziennych informacji. Banita zdany jest na los i przeznaczenie. Czekają na niego w miejscach, do których idzie. Jego jedyną bronią jest akceptacja. Nie może stawiać oporu światu, do którego przybywa, bo nie jest to jego świat. Nie jest to jego rzeczywistość. Nie są to jego warunki naturalne. Banita musi zaakceptować sytuację, która mu się przydarza, i wziąć ją za dobrą monetę. Nieproszony gość. Zesłaniec. Katorżnik. Z tą różnicą, że faktyczny historyczny banita choćby chciał, nie miał powrotu, a podróżnik może wrócić, ale świadomie tego nie robi. Przemienia uciążliwość w przygodę, a trudność w możliwość. Godzi się na utrapienie i niemoc za cenę wrażeń i doświadczenia. Przebyta droga nie tyle go osłabia, co wzmacnia. Dodaje mu sił, a nie odejmuje ducha. Teoretycznie zawsze może wrócić.

Banita-podróżnik kusi los, który go korci jak napad na bank wytrawnego kasiarza. Nie ma w nim przekory. Nie może czuć złości czy żalu. Akceptuje swój nurt, który przygnał go na rozdroża. Zazwyczaj wybiera główną drogę, bo nie jest samobójcą i chce kiedyś wrócić do domu. Ale czasem oddala się od niej i skrywa w pieczarach innych banitów-podróżników. Przytakuje nieznajomym i nie wchodzi w konflikty. Zawsze musi mieć tyle sił, by dojść na następny przystanek. Jedzie pociągiem, statkiem, samolotem i samochodem. Wędruje w kajdanach swojej kultury. Przywiązany – czy tego chce, czy nie – do swojej tożsamości.

Życie ma za krótkie, by wypalić mu żelazem jego przeszłość.