Live

Ekwador 279

Zamachy. Terror. Rzeź.

W ogóle o tym nie słychać: jak trzeba mieć zryty mózg, by wysadzić się w powietrze? Co takiego dzieje się w głowach współczesnych kamikadze? Jak bardzo trzeba być zindoktrynowanym, by wylecieć w kosmos wszystkimi swoimi szczątkami? Jak mocno trzeba w coś wierzyć i co trzeba w sobie mieć, jaką obłąkaną siłę, by skoczyć z tej przepaści? Jakiej trzeba poddać się obsesji? Jak mocno trzeba mieć powywracane? I w końcu: jak bardzo trzeba być po prostu (w kategorii europejskiej) zagubionym?

Krąży opowieść, spisana akapitem książki, że Ryszardowi Kapuścińskiemu nie przechodziło przez gardło mówienie o kimś źle. Pytany o Hitlera miał powiedzieć: to nie był dobry człowiek. Co więc mają w głowach ludzie, którzy za kilka sekund wysyłają wszystkich do wszystkich diabłów? Jak to się dzieje, wobec czego, że tak są szkoleni, nakręcani i manipulowani? – wysadzają się młodzi, nie starzy. Ile musi być w nich złości, nienawiści, żółci?

A przede wszystkim: dlaczego tak myślą? Co powoduje, że mają nas dosyć? Dlaczego? Gdzie są prawdziwe, nie medialne, powody ich samobójstw? Czym kierują się ich trenerzy i nauczyciele? Gdzie są korzenie tego szaleństwa? Pytanie: jak bardzo biały, zachodni człowiek (nie koniecznie chrześcijanin) musiał im przez pokolenia zaleźć za skórę? Co takiego wydarzało się przez lata, dziesięciolecia, wieki, że teraz tylko zabić, zniszczyć, wysadzić?

Gdzie są prawdziwe powody tych tragedii? Źródła? Korzenie?