Fotografia 3.

IMG_4129

Jeden z wyjazdów do Egiptu, dawno temu. Pustynia, a na niej fatamorgana. Czy można widzieć fatamorganę? Nie – fatamorganę można mieć, tak jak przewidzenie i przeczucie. Prawie tak jak kaszel. Parujący piasek nie jednego zwiódł na śmierć. Jest woda i jej nie ma. W Europie czasem w ten sposób paruje gorący asfalt na szosie. Po jakimś czasie pustynna fatamorgana tak omamia, że prawdziwa woda dalej wydaje się przewidzeniem. Jest taki moment, gdy wysiada się z dżipa i chce się jej dotknąć, dogonić. Dosięgnąć. A ona ucieka i ucieka. Gdy pierwszy raz robiłem jej zdjęcie, zaraz sprawdzałem, czy się udało. Bo czy może być widoczne przewidzenie? Czy można sfotografować przeczucie?

Wszyscy już o tym mówili i pisali. Ale to nie wystarcza. Każdy ze swojej strony przeżywa kolejne niepowodzenia i rozterki. Prawda. Eric Weiner w interesującej wędrówce po bóstwach – Poznam sympatycznego Boga – czy trafnie cytuje Williama Jamesa: „Prawdą jest to, co działa”? Jeżeli umówimy się co do tego, że nie ma jednej prawdy (zostawiając za sobą dysputy polityczno-religijne), to być może prawdą będzie także to, co nie działa. Jednak Jamesowi nie chodziło o zepsutą ciężarówkę albo o niedziałający telewizor. Kilka lat wcześniej Tiziano Terzani poszedł dalej: „Fakty, właśnie. Przez całe życie byłem przekonany, że to tam – w potwierdzonych, pewnych faktach – odnajdę prawdę. Teraz, w wieku sześćdziesięciu trzech lat, w obliczu tej wojny, która dopiero co się zaczęła, i z niepokojącym przeczuciem tego, co nastąpi, zdaje mi się, że fakty są jedynie ułudą i że prawda najbardziej przypomina matrioszkę: po otwarciu jednej znajdujesz drugą, mniejszą, i kolejną, jeszcze mniejszą, aż zostaje tylko maleńkie ziarenko”.
Czy więc prawda jest względna? Dla jednego będzie tym, dla innego czym innym. Coś widzę, a to nie jest. Złudzenie, miraż, fatamorgana. Coś jest, a jednak tego nie ma – czyli tak naprawdę jest, czy tego nie ma? Czy coś jest czymś tylko wtedy, gdy to widzę i jest, czy także wtedy, gdy to widzę, a tego realnie nie ma? Ktoś powie: wtedy to jest przewidzenie. A co, jeśli czegoś nie widzę, a to realnie jest? Noc nie pokazuje wszystkiego. Gdy zagmatwanie dotyczy bytu lub niebytu, to co dopiero, gdy rozważać zaczniemy aspekty niebytu w bycie, albo bytu w niebycie. Prawda. Hawking z Mlodinowem w swoim Wielki Projekcie ujęli to tak: „Kiedy na przykład idziemy w samolocie odrzutowym z filiżanką herbaty, możemy powiedzieć, że poruszamy się z prędkością 3 kilometrów na godzinę. Ktoś na ziemi mógłby jednak powiedzieć, że nasza prędkość wynosi 903 kilometry na godzinę”. Kto więc ma rację i kto jest w prawdzie? Czy jest jedna prawda?
Od dłuższego czasu odnoszę wrażenie, że aby coś poprzeć i udowodnić, człowiek zdolny jest wydobyć na światło dzienne każdy przykład, który mu w tym pomoże. Na potwierdzenie niemal każdej tezy można znaleźć tak przekonywującą argumentację, że tylko skończony głupiec mógłby się z tym nie zgodzić. Jesteśmy zalewani dowodami na poparcie twierdzeń tak absurdalnych na pierwszy rzut oka, że łatwiej pogodzić się z samym dowodem, niż dociekać i pamiętać, którą z tez wziął w obronę. Od biedy jeden plus jeden nie musi wynosić dwa, bo jeśli za jeden przyjmiemy dwa, to suma wynosi cztery. Innym pytaniem będzie, co uważamy za dwa i co za cztery. W tym sensie dzisiejsze czasy mogą przerażać. Człowiek, przyzwyczajony do stałych, nagle, na przestrzeni zaledwie kilku dziesięcioleci, musi zdać sobie sprawę ze sprali zależności, w którą wpadł. A o tym piszą już wszyscy.