O mnie…

Foto'O mnie'

Najtrudniej zawsze napisać początek. Lecz bez niego nie byłoby całej reszty i zakończenia. Jeśli wierzyć Heraklitowi, życie jest ciągłą zmianą, jest ciągłym rodzeniem się i śmiercią – a my jesteśmy i nie jesteśmy zarazem. Świat codziennie zmienia swoje oblicze: wybuchają wojny, rodzą się ludzie, wiatr i fale zatapiają statki, wulkany zalewają Pompeje, szczęśliwie lądują kolejne promy kosmiczne. Od czasu do czasu ruszam w podróż.

Oto moja strona, jedna ze stron mojego życia. Trochę jak blog, trochę jak dziennik. Albo jak album ze zdjęciami. Zapiski. Ślady przeszłości. Pamiętnik i kronika. Magazyn: buszujący w zbożu, barbarzyńca w ogrodzie – jak kto chce, jak kto woli. Jest mapą, czasem drogowskazem i kierunkiem. Szlakiem, po którym podróżuję, biblioteką, garścią ciekawostek opisanych słowem, muzyką i fotograficzną migawką. A życie z pewnością dopisze kolejne rozdziały: raz kolorowe, a raz czarno-białe. Ciągle bowiem jestem w podróży. Gdzie więc jestem, jeśli często jestem tam, gdzie już nie jestem i gdzie już mnie nie ma? Czy więc bardziej jestem tam, gdzie mnie nie ma, czy bardziej nie ma mnie tam, gdzie jestem? Gdzie więc jestem?

 

Był już koniec października, niedziela, gdy nadszedł czas. Rzadko pakowałem się tak wcześnie, dwadzieścia cztery godziny przed odlotem. Zabieram ze sobą trzy pary spodni, pięć koszul, jeden sweter, kurtkę przeciwdeszczową, dwie pary butów, siedem podkoszulków, siedem par slipów i siedem par skarpet. I pięć notesów, kilka paczek długopisów, „Heban” Ryszarda Kapuścińskiego, który przed laty wzbudził moje zainteresowanie Afryką, trochę literatury faktu, powieści, iPoda ze słuchawkami i muzyką. Poza tym kamerę cyfrową, rozgałęźnik, przejściówkę, telefon komórkowy, telefon satelitarny, mapy, czapkę, okulary przeciwsłoneczne, tabletki na malarię, krem z filtrem. Jestem zaszczepiony na wszystko, na co można się zaszczepić: na żółtaczkę, cholerę, wściekliznę, dyfteryt… – Klaus Brinkbaumer, „Afrykańska odyseja“.